 |
Większe piersi
 Naturalne metody powiększania piersi i nie tylko :)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Pannalawenda Zaciekawiony

Dołączył: 22 Lip 2009 Posty: 52
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 00:55 Temat postu: |
|
|
Jeśli chodzi o coś poważniejszego, to dopiero teraz mam taki prawdziwy związek (ok 1.5 roku Wcześniej byłam z chłopakiem z 7 miesięcy i zerwałam.
Co to się działo przez kolejne półtora roku;/
Najpierw były nieudolne próby przyjaźni. Jako, że się litowałam i zwalałam całą winę na siebie, on to wykorzystywał i kiedy tylko mógł, szukał zaczepki. (Dodam, że będąc razem nie pokłóciliśmy się ani razu...) Jako, że mnie ozor swędział, za którymś razem nie wytrzymałam i po prostu pojechałam po nim (co powinnam była zrobic na samym początku chyba...)
Śmiertelnie obrażony nie mówił mi nawet cześc.
Po jakimś czasie przełamał się i zaczął mnie nawet czasem "widziec" - postęp jak nic.
Pomijam, że na mój widok cała twarz mu się liftinguje do tej pory, strasznie łatwo go odczytać, przestało to mnie nawet już bawic.
Ale co ciekawe po około roku od rozstania, w wakacje, napisał do mnie pytając co u mnie itd. Ja zdziwiona, zszokowana, odisałam i jakoś nam się świetnie rozmowa ułożyła. Ja ucieszona, że wreszcie coś normalnie się układa, napisalam do niego sama na drugi dzien - uznałam, że kolej na mój ruch.
No i się okazało, że jego zapał osłabł i już po 2 dniach kontakt się urwał. Wspomnę tylko, że w 1 esemesie pisał, że byłam jego najlepszą przyjaciółką jaką miał i nikogo takiego więcej nie poznał, że tęskni za mną - ogólnie ociekało słodyczą.
Stwierdziłam, że musiał byc pijany jak to pisał, albo to było jakieś narodowe święto, Dzień Bez Ironii...
w każdym razie od tej pory już tylko wali miny i ogólnie stwarza przedstawienia "jaki ja towarzyski i zabawny", albo po prostu ucieka z drogi, jak nie ma przy nim kumpli. Tak, że tego. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Reklama
|
Wysłany: Pią Sty 29, 2010 00:55 Temat postu: |
|
|
|
|
Powrót do góry |
|
 |
kasia174 Przyjaciel forum :)


Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 189 Skąd: ze strychu
|
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 07:21 Temat postu: |
|
|
Zastanawiałam się, gdzie umieścić tego posta i chyba zrobię to tutaj... bo mam pytanie natury wróg czy przyjaciel...
Jakieś dwa tygodnie temu strasznie pokłóciłam się z moim byłym już niestety facetem o okropną głupotę i po dwóch dniach ze sobą zerwaliśmy. Potem, za kolejne dwa dni, trochę porozmawialiśmy na spokojnie, ja byłam za tym, żebyśmy spróbowali jeszcze raz, bo naprawdę powodów do zerwania nie było, ale on się zaparł, że to nie ma sensu, że się dalej będziemy kłócić, że nie ma powrotów, itp., itd.
No i stwierdził, że ja chcę pierścionka, dziecka i wszystkiego tego w najbliższym czasie... co nie jest prawdą. Z ogromnym bólem to wszystko przyjęłam, bo naprawdę długo uczyłam się go kochać i budowałam zaufanie.. poza tym dzień przed kłótnią T. powtarzał mi, że mnie kocha, że mamy szczęście, że się znaleźliźmy, że zawsze będziemy razem... myślę, że taka zmiana o 180 stopni wynika z rozmów z jego siostrą, która ma na niego spory wpływ i była świadkiem naszej kłótni (generalnie świadków było wielu).
Od zerwania dalej utrzymujemy kontakt. T. ma dwie zasady - że nie uznaje powrotów i że nie utrzymuje kontaktów ze swoimi byłymi. Drugą łamie, bo wg niego "rozstaliśmy się w dziwny sposób". Ja z każdym dniem coraz bardziej czuję, że go kocham. Wiem, że on też mnie kocha, ale kiedy wczoraj zapytałam, czy nie moglibyśmy jeszcze raz spróbować - zapierał się przy swoim NIE, argumentując, że ludzie się nie zmieniają. Potem trochę jeszcze porozmawialiśmy i ja postulowałam zerwanie kontaktu (co przyszło mi z ogromnym trudem), T. natomiast kontynuację znajomości.
Nie wiem, co mam robić. Zawsze świetnie się dogadywaliśmy i wszyscy dookoła uważają, że rozstanie to ogromny błąd. Nie wiem, czy zerwać kontakt, czy dalej trwać w relacji koleżeńskiej (która też jest dla mnie ważna, bo T. to świetny materiał na kumpla), ale przy wyborze tego drugiego rozwiązania chyba nie wyleczę się nigdy z tego uczucia. Zresztą "prawdziwa miłość jest nieuleczalna", a ja wierzę mocno, że to właśnie to
A więc wróg czy przyjaciel? I czy jest szansa, że kiedyś zmieni zdanie i jednak będzie chciał do mnie wrócić? Bo nie wiem, co mam robić... CO radzicie?  _________________ Mądre myśli często mnie prześladują, ale ja biegam szybciej niż one :P
----
sennik online |
|
Powrót do góry |
|
 |
sjam84 Przyjaciel forum :)

Dołączył: 13 Lut 2010 Posty: 361
|
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 11:40 Temat postu: |
|
|
Jeśli kogoś kochasz, puść go wolno. Jeśli wróci do Ciebie, już będzie Twoj. Jeśli nie - to znaczy, ze nigdy Twoim nie był.
Tak ktoś kiedyś napisał. Moim zdaniem święte słowa.
Myślę, ze T. sam nie wie czego chce. Odsuń się, daj mu się zastanowić w spokoju, moze gdy mu Ciebie zabraknie, ocknie się. Jeśli nie, trudno - układajcie zycie osobno.
Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie. |
|
Powrót do góry |
|
 |
tirimiri Przyjaciel forum :)


Dołączył: 04 Sty 2010 Posty: 257
|
Wysłany: Nie Sie 15, 2010 15:35 Temat postu: |
|
|
sjam84 ma rację. Pozwól mu za sobą zatęsknić i daj czas na przemyślenia. _________________ Cel I-przekroczenie bariery 12 cm -osiągnięty
Cel II-15,5 cm (czyli 10 cm więcej niż na początku kuracji)
Cel III-20 cm |
|
Powrót do góry |
|
 |
kasia174 Przyjaciel forum :)


Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 189 Skąd: ze strychu
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 18:34 Temat postu: |
|
|
Doszłam do wniosku, że jednak będę go unikać. NIe mogę patrzeć, jak rozpromieniony żyje sobie szczęśliwy i udaje, że dalej może być między nami ok.
Poza tym poczęstował mnie tekstem "no co, nigdy się nie kumplowałaś z facetami, z którymi sypiałaś?", jakby nie wiedział, że jest jedynym, z którym do czegokolwiek doszło. I zaczyna obnosić się z tym, że spotyka się z innymi dziewczynami. Oraz zwala całą winę za rozpad naszego związku na mnie.
Kocham go... ale nie pozwolę traktować się w ten sposób  _________________ Mądre myśli często mnie prześladują, ale ja biegam szybciej niż one :P
----
sennik online |
|
Powrót do góry |
|
 |
tirimiri Przyjaciel forum :)


Dołączył: 04 Sty 2010 Posty: 257
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 19:31 Temat postu: |
|
|
Dobrze zrobiłaś, choć wiem, że jest Ci ciężko. W sumie Czas po zerwaniu jest najlepszym momentem by coś w swoim życiu zmienić czy zadbać o siebie-pójdź do fryzjera, zapisz się na sport na który wcześniej nie miałaś czasu... Teraz liczysz się tylko Ty Trzymam za Ciebie kciuki  _________________ Cel I-przekroczenie bariery 12 cm -osiągnięty
Cel II-15,5 cm (czyli 10 cm więcej niż na początku kuracji)
Cel III-20 cm |
|
Powrót do góry |
|
 |
sjam84 Przyjaciel forum :)

Dołączył: 13 Lut 2010 Posty: 361
|
Wysłany: Wto Sie 17, 2010 22:31 Temat postu: |
|
|
Przykre to jest, ze niektórzy lubią się obnosic z tym, ze im jest po zerwaniu lepiej niz tej drugiej stronie. Ile w tym pozerstwa, a ile prawdy, wiedzą tylko oni.
Gdyby mnie w takiej sytuacji było rzeczywiście lepiej, chociaż z delikatności i sympatii dla drugiej osoby (z którą przecież się było w dobrych i złych chwilach, z którą się sypiało, której mówiło się dzień wcześniej "kocham cię") nie dałabym tego po sobie poznać...
No cóż, Kasiu, uszy do góry, będzie lepiej, choć teraz pewnie cieżko ci w to uwierzyc. I tak jak trimiri radzi, zainwestuj w siebie. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Kachaaa Forumowy Dzidziuś


Dołączył: 28 Sty 2010 Posty: 19
|
Wysłany: Pią Paź 15, 2010 00:52 Temat postu: |
|
|
a wiec moj ostatni -> zablokowany na gg...chcial
wemnie wzbudzic poczucie winy ze jestem teraz szczesliwa z kims innym;O
wnerwil mnie.
o reszcie pisalam;) _________________ Musimy popełniać własne błędy.
Musimy sami się na nich uczyć, dopóki sami nie zrozumiemy, że wiedza jest lepsza niż domysły,
że nawet najgorszy, najbardziej nieodwracalny błąd jest sto razy lepszy niż niepodjęcie próby.. |
|
Powrót do góry |
|
 |
malecycki18 Zaciekawiony


Dołączył: 14 Sty 2011 Posty: 64 Skąd: Zielona Góra
|
Wysłany: Pią Sty 28, 2011 17:25 Temat postu: |
|
|
bardzo dobrze zrobilas bo nie da sie tak nagle z zwiazku zrezygnowac na przyjazn po 1 za duzo wspolnego macie i duzo wspomnien ale wazne ze juz szczesliwa jestes z kims innym  |
|
Powrót do góry |
|
 |
myimmortal13 Forumowy Dzidziuś

Dołączył: 05 Lut 2011 Posty: 1
|
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 01:39 Temat postu: |
|
|
a wiec jestem z moim obecnym chłopakiem prawie 6 miesięcy. niedawno po 2 latach odezwał się do mnie mój były. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia, spotkałam się z nim 2 razy. Chce żebyśmy spróbowali jeszcze raz, bo dwa lata temu byliśmy młodzi i głupi, a rozstaliśmy się z mojej winy. dodam, że z moim chłopakiem niby mi się układa pod tym względem, że się nie kłócimy, ale mnie ten związek chyba nudzi. Myśli o zerwaniu z nim miałam już przed tym jak napisał do mnie były. Teraz tylko nabrałam większej ochoty na zerwanie. Boję się, że go zranię, bo wiem, że mnie strasznie kocha, ale chyba nie ma sensu być z kimś z litości, prawda ? Co o tym myślicie ? |
|
Powrót do góry |
|
 |
Emi1234 Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 09 Paź 2010 Posty: 184
|
Wysłany: Wto Wrz 20, 2011 20:57 Temat postu: |
|
|
wybaczcie dziewczyny ale pisze tutaj oto, aby wyrazić swoją bulwersację. otóż ja osobiście chciałam się przyjaźnić z moim byłym: przez długi okres po zerwaniu się widywaliśmy, często rozmawialiśmy, dopóki nie zaczęłam kręcić z takim przystojniakiem. i wiadomo z byłym się widywałam rzadziej, ale gdy mój ex się dowiedział że mam jakiś obiekt zainteresowań to nie dość, że przestał się odzywać, to jeszcze rozgadał wszystkim dookoła jak to ja próbuje mu zrobić na złość ( no chyba go pogięło ) i wykorzystuje do tego biednego przystojniaczka. no ręce mi opadły, czekam tylko aż dojdą plotki do przystojniaka. i zgadnijcie jaki status u mnie po tym otrzymał mój były? bo na pewno już nie ' przyjaciel ' ... |
|
Powrót do góry |
|
 |
Nimfa Adminka

Dołączył: 05 Paź 2006 Posty: 1472
|
Wysłany: Wto Wrz 20, 2011 22:12 Temat postu: |
|
|
Emi myślę, że przyjaźn z bylym powinien poprzedzić dłuższy okres odosobnienia na ostudzenie emocji. Widocznie nie dojrzał do przyjaźni |
|
Powrót do góry |
|
 |
kaHa_ Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 13 Maj 2011 Posty: 178
|
Wysłany: Sro Wrz 21, 2011 11:35 Temat postu: |
|
|
Ja zawsze miałam problem ze stałymi związkami, jakoś faceci szybko mi się nudzili a te związki były intensywne i burzliwe, także ich wszystkich nie licze:) ale pewnego razu poznałam mojego aktualnie już byłego, zakochałam się i byliśmy razem 4lata. zerwaliśmy ze sobą jakieś 2miesiące temu i cały czas mamy kontakt. nie spotykamy raczej się osobiście ale czasem dzwonimy i piszemy, więc jesteśmy całkiem na bieżąco. wydaje mi się że po tak długim czasie spędzonym razem i przy założeniu że powodem rozstania nie była zdrada czy coś podobnego utrzmanie kontaktu z byłym jest czymś dobrym. oczywiście kontakty znacznie się osłabią jeśli któreś z nas znalazłoby kogoś innego i zaczęło się z nim spotyka w miarę na poważnie, ale nie chciałabym zrywac z nim kontaktu, bo uważam go za świetnego faceta z którym bardzo dobrze się czuje i lubię spędzac czas. poza tym wiemy o sobie dosłownie wszystko więc wiem że on zawsze mnie zrozumie. dziwną kwestią będzie nasz wspólny wyjazd który ma się odbyc w listopadzie... mamy kupione bilety na samolot i nie chcemy z nich rezygnowac więc czeka nas weekend w Paryżu. hmm, zobaczymy  _________________ "Willing is not enough; we must do. Knowing is not enough; we must apply" |
|
Powrót do góry |
|
 |
Emi1234 Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 09 Paź 2010 Posty: 184
|
Wysłany: Pon Paź 24, 2011 15:52 Temat postu: |
|
|
zastanawiam się czasem jak to się dzieje, że ludzie są ze sobą, jest im dobrze, później się rozstają, bo coś się spieprzy i totalnie zrywają kontakt. i nagle po 2, 3 latach widzą się dosłownie raz na mieście czy w klubie. i zostawiają wszystko i wracają do siebie jakby nigdy nic złego się nie stało.
wiecie jeśli chodzi o moich znajomych to jest już 2 czy 3 sytuacja.
niby wierzę że ludzie się zmieniają ale nie potrafiłabym tak od razu (praktycznie bez głębszych przemyśleń) dać komuś 2 szansę.
dziwi mnie to że po zerwaniu stają się wrogami, zero kontaktu, a potem nagle tak jakby wszystko było od zawsze kolorowe...ale mimo wszystko układa im się, myślicie że to jest warte ryzyka? z chłopaka uczynić byłego, później nazwać go wrogiem, po to żeby znowu być z nim kiedyś szczęśliwym ? |
|
Powrót do góry |
|
 |
aaania91 Profesor Piersiologii


Dołączył: 13 Paź 2011 Posty: 390
|
Wysłany: Pon Paź 24, 2011 17:13 Temat postu: |
|
|
Osobiście uważam ,że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale niestety od przeznaczenia nie uciekniemy. Emi1234 co do takich sytuacji może nie jestem za ale zależy z jakiego powodu ludzie się rozstali, zdrada według mnie jest nie wybaczalna ale czasem los sprawi tak że ludzie rozstaną się przez nieporozumienie przez czyjąś fałszywą ingerencję także uważam ,że Czasami Warto Zaryzykować.. _________________ Zgubiłam sens i odnaleźć go nie mogę
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny... |
|
Powrót do góry |
|
 |
Reklama
|
Wysłany: Pon Paź 24, 2011 17:13 Temat postu: |
|
|
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|