Forum Większe piersi Strona Główna Większe piersi

Naturalne metody powiększania piersi i nie tylko :)
 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

życie i miłość kończą się po ślubie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Większe piersi Strona Główna -> Miłość, seks i związki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_madzia
Kochany użytkownik
Kochany użytkownik


Dołączył: 13 Lut 2008
Posty: 268

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 18:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ma coś kuleć? U kogoś może i kuleje ale moi rodzice mają bardzo długi staż i mimo wszystko są szczęśliwi ze sobą. Potrafią razem śmiać się i płakać. Chciałabym aby moje małżeństwo w przyszłości było takie ;)Wiadomo, nie każdy ma to szczęście ale ja jestem zadowolona.
_________________
Każda chwila to kolejna szansa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Pią Cze 13, 2008 18:13    Temat postu:

Powrót do góry
anielka126
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 07 Cze 2008
Posty: 107

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 20:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez anielka126 dnia Czw Wrz 08, 2011 14:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
malgocha
Przedszkolaczek
Przedszkolaczek


Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 44

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 21:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znam kilka naprawdę udanych małżeństw i obserwując tych ludzi dochodzę do wniosku, że podstawą jest oczywiście miłość, przyjaźń i wzajemne zaufanie, ale i stworzenie sobie czegoś w rodzaju "wentylu bezpieczeństwa"-czegoś, co jest tylko twoje (pasja, znajomi, zwyczaj). Nie zgadzam się z tym, że trzeba dzielić ze sobą wszystko i spędzać ze sobą każdą minutę, bo po 20 latach może okazać się, że miłość i fascynacja już minęły i że na tą drugą osobę już nie można patrzeć - moi rodzice tworzą takie właśnie nieszczęśliwe małżeństwo. Mam nadzieję, że moje życie nigdy nie będzie tak wyglądać i że nauczyłam się na ich błędach wystarczająco dużo. Niemniej wieże w to, że małżeństwo nie musi być końcem życia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
truskawa
Admin Emeryt
Admin Emeryt


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 684

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 21:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lady_madzia napisał:
Ma coś kuleć? U kogoś może i kuleje ale moi rodzice mają bardzo długi staż i mimo wszystko są szczęśliwi ze sobą. Potrafią razem śmiać się i płakać. Chciałabym aby moje małżeństwo w przyszłości było takie ;)Wiadomo, nie każdy ma to szczęście ale ja jestem zadowolona.


to dlaczego dopiero teraz o tym piszesz..?!
jesli u mnie byloby tak bosko to 1 rzecza jaka bym zrobila to bym napisala o rodzicach bo to powod do dumy a nie walila teskt ogolny typu "znam takie pary"
_________________
emerytura...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lady_madzia
Kochany użytkownik
Kochany użytkownik


Dołączył: 13 Lut 2008
Posty: 268

PostWysłany: Pią Cze 13, 2008 21:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A nie przyszło Ci do głowy, że czasami jest tak, że to co uważamy za oczywiste i klarowne przychodzi do głowy jako ostatnie a to co dalsze, to się poszukuje innych przykładów? Wink Tzn. w moim przypadku tak jest, ale zauważ też, że większośc osób zaczynało w podobny, ogólnikowy sposób, nie tylko ja
_________________
Każda chwila to kolejna szansa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wuzelek
Kochany użytkownik
Kochany użytkownik


Dołączył: 19 Sie 2007
Posty: 255

PostWysłany: Sob Cze 14, 2008 11:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Też tak zaczęłam, a w sumie nabliższym moim przykładem na udane małżeństwo są moi rodzice:) I w sumie wszystkie pary w mojej rodzinie są szczęśliwe:) Nie przyszło mi to do głowy:) Dobrze, że nie jestem jedyna:D

P.S. W każdym związku są konflikty:) Moi rodzice często się kłócą, a mimo to się kochająSmile Ostatnio moja matka dostała od ojca taki duży bukiet:D Nawet nie wiem co to była za okazja:D Ale mama była taka uśmiechnięta:D
_________________
PRZEZ KOMPLEKSY NISZCZĘ CAŁY MÓJ ŚWIAT...
PRZEZ KOMPLEKSY NIE ZAUWAŻAM JAK IDEALNA JESTEM DLA SWOJEGO PARTNERA...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
sylcia
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 100

PostWysłany: Sob Cze 14, 2008 13:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wypowiadałam sie wcześniej w tym temacie, ale jak go przeczytałam, to też nie pomyślałam o rodzicach. Ale nie dlatego, że ich małżeństwo jest nieudane, tylko dlatego, że szukałam w myślach par, bardziej w moim wieku, po ślubie max 10 - 15 lat. Gdybym miała podać przykłady z tych "starszych" par to byłoby ich pełno, nie tylko rodziców. W sumie równie duzo mogłabym podać przykładów "młodszych" par, więc nie zgodzę sie że miłość kończy sie po ślubie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bursztynek
Przyjaciel forum :)
Przyjaciel forum :)


Dołączył: 12 Gru 2006
Posty: 555
Skąd: Z tamtąd i z powrotem ;)

PostWysłany: Czw Lip 24, 2008 00:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja powiem tak:

Dla mnie małżeństwo, to podstawowa cegiełka społeczeństwa. Owszem - zdarzają się bardzo kruche czy też puste cegiełki ale z drugiej strony można też spotkać naprawdę solidne i trwałe.

Człowiek z natury ponoć nie jest monogamistą...

Jednak do tej pory nie wymyśliliśmy nic lepszego niż właśnie małżeństwo zarówno z etycznego punktu widzenia jak również politycznego i ekonomicznego.


Ilu ludzi, tyle różnych "typów" małżeństw - nie ma recepty na udane małżeństwo a niestety jest multum recept na to jak skutecznie zepsuć sobie relacje z małżonkiem. Dlatego trzeba dobrze rozważyć decyzję z kim chce się spędzić resztę życia.

Ludzie się zmieniają - owszem.

Jednak po to Bóg nas rozumem obdarzył i mową - byśmy rozmawiali i umieli rozmawiać - a to z dodatkiem dobrych chęci może naprawdę pozwolić cieszyć się dobrymi stosunkami między małżonkami.
Natomiast jeżeli dojdzie już do sytuacji patowej pozostaje wentyl bezpieczeństwa w postaci rozwodu.

O miłości pisać nie będę, bo to już kwestia tak ściśle osobnicza, że nie podejmuję się generalizować.


Mimo bardzo przykrych przeżyć związanych z relacjami moich rodziców jestem i będę niepoprawną zwolenniczką małżeństw Smile
_________________
Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ALLYMCB
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 19 Lut 2010
Posty: 116
Skąd: Dolny Śląsk

PostWysłany: Sro Cze 02, 2010 09:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem na jakiej planecie Wy żyjecie, ale napewno nie na tej co ja. Otóż zgadzam się w 100% z postem rozpoczynającym temat. Nie znam ANI JEDNEGO! szczęśliwego małżeństwa (lub konkubinatu). Mało tego- jak rozmawialiśmy kiedyś na ten temat z przyjaciółmi to się okazało, że oni również takowego nie znają. Wyjątkiem była moja przyjaciółka, która zdaniem dosłownie wszytkich otacząjących ją osób i oczywiście własnym zdaniem, dobrała sobie tego jedynego, wymarzonego, iidealnie dopasowanego partnera. I wiecie co?- rozwodzi się właśnie po 2 latach małżeństwa...masakra!exlaim Wszędzie dookoła ludzie są nieszczęśliwi w związkach...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mikniunia
Zaciekawiony
Zaciekawiony


Dołączył: 26 Kwi 2010
Posty: 70

PostWysłany: Sro Cze 02, 2010 14:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

moi rodzice poznali sie gdy mieli po 15 lat i od tamtej pory sa niemalze nierozlaczni, czyli juz przez 35 lat, z czego od 28 sa malzenstwem. nie mieli w zyciu latwo, ale zawsze mogli polegac na sobie i sa chyba najszczesliwszym malzenstwem jakie istnieje. i nadal kochaja sie i patrza na siebie jakby byli nastolatkami. sa najlepszym dowodem an to, ze mozna odnalezc szczescie w zwiazku z druga osoba.

nie ma zwiazkow idealnych (no moze wlasnie poza nimi) i moim zdaniem to tylko kwestia wyboru, czy wiecej korzysci i przyjemnosci mamy z bycia z druga osoba, czy z zycia samotnie. bo obie te sytuacje maja swoje zalety i wady, pytanie co nam bardziej odpowiada... lub mniej przeszkadza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ALLYMCB
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 19 Lut 2010
Posty: 116
Skąd: Dolny Śląsk

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 09:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mikniunia, zazdroszczę Ci takiego przykładu. Fajnie, że masz takich rodziców, bo jest duża szansa, że nie popełnisz błędu przy wyborze faceta. Je niestety mam przykłady jakie mam i chciałam mieć faceta zupełnie innego niz mój ojciec- a okazało się po latach, że mój mąż i mój tato są bardzo (za bardzo Sad )podobni do siebie. Ehhh... historia lubi się powtarzać Sad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kasia8247
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 04 Mar 2010
Posty: 175

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 10:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem czy znam jakieś idealne małżeństwo, po prostu nie o każdym sie wszystko wie. Niektórzy tylko przy ludziach udają kochającą się parę a w domu różnie bywa...Moi rodzice są małżeństwem 30 lat, to dosyć długo, ale od kiedy tylko sięgam pamięcią nigdy nie było między nimi dobrze.Nigdy!!Ja jestem po ślubie 5 lat, nie jest zawsze super, ale to chyba normalne.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MagdaL
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 126

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 11:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiecie co, chyba rzeczywiście miałyście bądź macie kiepskie przykłady w domu w małżeństwach waszych rodziców i dlatego takie wzorce przekładają się na wasze związki. Ja nie krytykuję tego, tylko po prostu próbuję podejść do tego psychologicznie.
Ja miałam naprawdę kochających się rodziców i nigdy, naprawdę NIGDY, nie byłam świadkiem ich kłótni, czy nieporozumień. Zawsze jakieś "nieścisłości" załatwiali tak, żeby dzieci nie widziały i nie słyszały, czyli pewnie późnym wieczorem, ale przed południem, gdy dzieci w szkole.
U mojego męża różnie w domu bywało, ponieważ był taki czas, że jego ojciec dużo pił, ale nawet wtedy jego mama starała się żeby przy dzieciach nie awanturować się, tylko mężusia do łóżeczka, a rozmowa jak wytrzeźwieje. Na szczęście teść opamiętał się i od 15 lat nie pije w ogóle. Ich małżeństwo przetrwało i chyba jest im teraz naprawdę dobrze.
Powiem wam, że mój mąż nigdy złego słowa na niego nie powiedział.
W moim małżeństwie, jak narazie (prawie 15 lat) układa się super. Wiadomo motylki z brzucha dawno uleciały, ale czuję, że się kochamy bardzo głęboko. A problemy? No cóż, tak jak w każdym małżeństwie, muszą być i są. Wtedy załatwiamy je tak samo, jak moi rodzicie.
Wszystkim życzę tylko takich małżeństw. Pozdrawiam!exlaim
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ALLYMCB
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 19 Lut 2010
Posty: 116
Skąd: Dolny Śląsk

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 12:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak, dokładnie jak pisze Kasia u mnie też między rodzicami nigdy nie było dobrze i dłatego jest tak jak sugerujesz MagdaL. Tu nie ma czego krytykować- rodziców się wybiera, a domy są różne. Czy się tego chce czy nie w jakimś stopniu przekłada się to nasze dalsze życie. Ja nie mam na myśli kłótni co jakiś czas, mówię o kłotniach przez cały czas i z byle powodu. Żeby nie robić tego przy dzieciach chcieć muszą dwie strony, a mój mąż ma straszną satysfakcję, kiedy mnie upomina i denerwuje przy dziecku i potrafi mnie celowo wyprowadzać z równowagi, żeby potem powiedzieć do córki: "Widzisz mama jest ciągle zła i nie chce się z Tobą bawić, ale nie martw się ja będę sie teraz z Tobą bawił". I jakim cudem ja mam chodzić uśmiechnięta od ucha do ucha. W takich chwilach mam wrażenie, że on mnie poprostu nienawidzi Sad Potem mówi, że przecież nic takiego nie zrobił i że mnie kocha. I nie mówcie mi, że muszę z nim szczerze porozmawiać, bo próbowałam to robić milion razy, niestety do niego nic nie dociera. Rozpisałam się a to nie wątek "Toksyczne związki" przecież... szkoda gadać.
Życzę wszystkim udanych związków i nie mam tu na myśli motyli w brzuchu przez 30 lat, ale zrozumienia, szacunku, troski i szeroko rozumianej miłości. Niestety w moim otoczeniu takich związków nie zaobserwowałam Sad
"Miłość nie polega na patrzeniu sobie w oczy, ale na patrzeniu w tę samą stronę."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kasia8247
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 04 Mar 2010
Posty: 175

PostWysłany: Sob Cze 05, 2010 19:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja pamiętam jak byłam kilkuletnią dziewczynką i tak bardzo chciałam nie wiedzieć o tym wszystkim co było złe między moimi rodzicami, żeby oni swoje sprawy załatwiali w tajemnicy przede mną, choć teraz wiem,że to nie było możliwe...Dlatego zazdroszczę Ci Madziu.Ja staram się nie popełniać tych błędów i nie chce aby dzieci wiedziały o naszych nieporozumieniach, choć nie są one często i raczej z błahych powodów.
Wiem, że mąż mnie kocha, nigdy nie mówi pod moim adresem nic przykrego i nie nastawia przeciwko mnie dzieci.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Sob Cze 05, 2010 19:27    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Większe piersi Strona Główna -> Miłość, seks i związki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Większe piersi  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group