Forum Większe piersi Strona Główna Większe piersi

Naturalne metody powiększania piersi i nie tylko :)
 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Problemy z facetami
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Większe piersi Strona Główna -> Miłość, seks i związki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sweetyangel
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 15 Paź 2010
Posty: 147
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Pon Maj 23, 2011 07:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ech... Ja mam coraz częsciej dosyć swojego faceta i wgl. bycia w zwiazku... Nie wiem ale w mojej głowie rodzi sie niezbyt ciekawa wizja ewentualnego małżeństwa. Chyba zostanę starą panna. Nie będę zakładać rodziny... Bo po co są Ci faceci. Chyba tylko do zapłodnienia, potem nawet przy dziecku nie pomogą. Kłamią, są obłudni... Nawet ich łzy nie są szczere. Prawdziwa miłość- raz na milion ... Moja pierwsza i prawdziwa odeszła dawno w niepamięć. Teraz to już tylko lepsze lub gorsze kopie oryginału...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Pon Maj 23, 2011 07:59    Temat postu:

Powrót do góry
Nimfa
Adminka
Adminka


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 1472

PostWysłany: Pon Maj 23, 2011 11:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

eh... sweetyangel, normalnie to napisałabym Ci żebyś nie pakowała wszystkich facetów do jednego wora, ale niestety coraz częściej myśle podobnie. Za duż się napatrzyłam na tak zwane szczęśliwe związki, którym im dokładniej się przyjrzeć tym większą rysę można znakleść. Chciałabym założyć rodzinę ale coraz mniej w nią wierzę, nie chcę się pakować w coś co mnie unieszczęśliwi, jeśli kiedykolwiek urodzę komuś dziecko to będzie musiał to być badzo wpatrzony we mnie mężczyzna, żebym nie żałowała.Dużo daję w związkach i dużo tż wymagam, tyle że faceci trzadko są w stanie dać to czego oczekuję.
Moja wielka miłość ma już swoją rodzinę, ja mam swojego faceta ale oboje za sobą tęsknimy. Jednak kiedy miałam szansę z nim być zrezygnowałam, bałam się że mnie zrani, zdradzi, stracę dla niego na atrakcyjności i niestety wyznaję teorię, która zresztą znajduje potwierdzenie w obserwacjach, że kochanka jest na lepszej pozycji niż żona. To znaczy że jeśli kiedyś i teraz łączyło nas piękne platoniczne uczucie , to niekoniecznie by nam się udało w życiu codziennym, a ja wolę być pięknym wspomnieniem niż szarą rzeczywistością. Kiedy go nie ma tęsknię, kiedy jest tracę chęć do życia. Często zadaję sobie pytanie czy musiałam go poznać? własnie w tej chwili życie straciło sens zarówno z nim jak i bez niego.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
sweetyangel
Stary Bywalec
Stary Bywalec


Dołączył: 15 Paź 2010
Posty: 147
Skąd: Śląsk

PostWysłany: Pon Maj 23, 2011 23:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ach Nimfa... Pięknie to ujęłaś. Ja rano nie miałam weny a teraz juz widze, że wysztko przelane na ekran.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Emi1234
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 09 Paź 2010
Posty: 184

PostWysłany: Czw Maj 26, 2011 20:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wg mnie gdy facet ma kochankę to to co łączy go z żona nie można nazwać miłością, bo niby jakie ma fundamenty ? a zarówno jego kochanka też nie jest jego miłością tylko zauroczeniem bo łączy ich głownie namiętność. oczywiście znam wyjątki.
wiecie dobija mnie fakt że mój były był tym jedynym idealnym. nie chodzi o to że nie miał wad, tylko był chłopakiem o jakim marzyłam. bo nawet jak było źle między nami to się wspieraliśmy i to co nas łączyło było piękne. a go teraz nie ma i choć wiem że całe życie przede mną to boję się że inni faceci będą tylko jego żałosna podróbką, a wyjdę za tego który najbardziej będzie mi przypominał mój ideał ...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Emi1234
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 09 Paź 2010
Posty: 184

PostWysłany: Pon Maj 30, 2011 16:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

słuchajcie dziewczyny Smile gadałam z psychologiem i powiedział mi, że najważniejsze to nie idealizować swojego byłego partnera, bo wiele dziewczyn właśnie przez taką idealizacje i czucie się 'gorszą' nie może się wyleczyć z byłych facetów przez wiele lat.niektóre maja nawet mężów a pamiętaja o romansie z liceum...
najważniejsze jest to że można zapomnieć i niewątpliwie spotkamy w życiu jeszcze jakąś miłość, a jeśli wyleczymy się całkowicie z poprzedniej będzie ona równie piękna jak poprzednia, jak nie lepsza.
kto nie ryzykuje ten traci ; )
co nie zmienia faktu, że ja swojego widzę dzień w dzień i przez ponad miesiąc mi nie przeszło ani odrobinkę...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
malta
Forumowy Dzidziuś
Forumowy Dzidziuś


Dołączył: 16 Sie 2011
Posty: 11

PostWysłany: Pią Sie 19, 2011 09:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No wiec moja historia jest taka, że poznałam niedawno Faceta z Francji, wydawał mi sie całkiem sympatyczny ale nie zwócił na mnie swoją osobą wiekszej uwagi, jednak ciągle zabiegał o moje względy, po czasie przekonałam sie do niego i doszło miedzy nami do czegoś więcej. Po tym okazało sie jednak ze musi wracac do swojego kraju, na poczatku mówil mi ciagle ze juz nie wroci, ale okazalo sie ze zamierza wrocic ale nie na zawsze....tesknie za nim bardzo w tym momencie, nie odzywa sie do mnie zbyt czesto i nie wiem czy jak wroci to czy powinnam go spotkac, boje sie ze niepotrzebnie narobie sobie nadziei i bedzie jeszcze bardziej mnie bolalo kolejne rozstanie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Roxi
Adminka
Adminka


Dołączył: 24 Sty 2007
Posty: 1149

PostWysłany: Pią Sie 19, 2011 10:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wydaje mi sie, ze skoro nie jestescie w zwiazku a on sie slabo teraz stara to po prostu poznawaj nowych facetow. A noz ktos odpowiednijszy wpadnie ci w oko. Bo jak skupisz sie tylko a nim, bedziesz czekac z wytesknieniem na kontakt to jak on ten kontakt zerwie to bedziesz pewnie wyc jak bobr. To nie ma sensu. Korzystaj z okazji, poznawaj nowych facetow a z tym trzymuj taki sam kontakt jak on z toba.

Emi1234 napisał:
słuchajcie dziewczyny Smile gadałam z psychologiem i powiedział mi, że najważniejsze to nie idealizować swojego byłego partnera, bo wiele dziewczyn właśnie przez taką idealizacje i czucie się 'gorszą' nie może się wyleczyć z byłych facetów przez wiele lat.


Podpisuje sie pod tym obiema lapkami Smile I to sie tyczy nie tylko bylego faceta ale tez przyszlego czy obecnego. Idealizowanie sprawia, ze nie widzimy faceta takim jakim on jest tylko zakochujemy sie w naszych wyobrazeniach o nim.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nimfa
Adminka
Adminka


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 1472

PostWysłany: Pią Sie 19, 2011 13:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Idealizowanie sprawia, ze nie widzimy faceta takim jakim on jest tylko zakochujemy sie w naszych wyobrazeniach o nim.


A idac za tym sami sobie jestesmy winni rozczarowania innymi osobami. Nie możemy kogos winic za to że jest jaki jest tylko siebie, że zbudowalismy swoje uczucie z iluzji. Trzeba pozwolić byc ludziom sobą, dac tzw wolna wole. Wiele par jest ze soba wiele lat i wcale sie nie znaja, bo zamiast poznawac ludzi nadajemy im cechy jakie chcielibysmy widziec w nim i to jest nie uczciwe, a nie to że ktos nagle pozkazuje nam swoje prawdziwe blicze. Najpierw trzeba sie na prawde otworzyc na poznawanie kogos a potem angazowac. Ciągle się tego uczę Smile ale z czasem procentuje
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alien
Profesor Piersiologii
Profesor Piersiologii


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 356

PostWysłany: Czw Paź 25, 2012 21:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie chciałam zakładać nowego wątku, więc pozwolę sobie wypowiedzieć się w tym już istniejącym. Niestety, wystarczy jedna głupia komedia romantyczna albo nierealny sen dotyczący sprawy nieistotnej i przedawnionej, by ten porządek i harmonia, o które tak się w swoim życiu starałam, rozsypały się w drobny mak!

Mój problem wygląda tak, że całe swoje życie czuję się niewidzialna, olewana i lekceważona, a już szczególnie dobitnie to odczułam, kiedy mając lat trzynaście zaczęłam interesować się płcią przeciwną. Mam na koncie mnóstwo rozczarowań. Historii do znudzenia po tysiąckroć przerabianych w wyobraźni, a w rzeczywistości skończonych, nim się jeszcze zaczęły. Robienie z siebie idiotki, byle ktoś łaskawie zwrócił na mnie uwagę - cel nigdy nie został osiągnięty, a plotki i łatki poszły w świat. Pociesza mnie fakt, że dziś po latach nikt już o tym nie pamięta (poza mną oczywiście, bo moja doskonała pamięć pod tym względem jest prawdziwym przekleństwem). Z biegiem czasu umierały moje marzenia i nadzieje. Przepraszam za ten ckliwy ton wypowiedzi, ale tak mnie coś dzisiaj naszło na przemyślenia i musiałam się gdzieś wyżalić :P. Zawsze musiałam walczyć, zabiegać o względy chłopaka, prosić go wręcz, by się ze mną umówił, narzucać się na różne sposoby. Oczywiście, dziś dochodzę do wniosku, że nie było to potrzebne, przecież i tak nic na tym nie zyskałam. Lepiej było skupić się na nauce, lepiej bym na tym wyszła. Tylko że ja wtedy, w czasach liceum, czułam się tak zagubiona i osamotniona, do tego miałam problemy w rodzinie, a w gronie koleżanek czułam się zawsze gorsza, brzydsza, nudna, no w ogóle do niczego. Byłam po prostu zdesperowana, chciałam mieć kogoś tylko dla siebie, na dobre i na złe, na zawsze, marzyłam o tym by z tą jedną osobą dzielić każdą chwilę życia. Dzisiaj wiem, że było to zdecydowanie zbyt idealistyczne, przesłodzone, kompletnie do zrealizowania. Ileż to ja kopniaków dostałam w życiu za swoją naiwność!
Bardzo się starałam zabłysnąć w towarzystwie. Zależało mi na poczuciu humoru, inteligentnych komentarzach, wiedzy na różne tematy. Zmuszałam się do uśmiechu w chwilach, kiedy chciało mi się płakać. Spotykałam się z dziewczynami, które miały inne podejście do życia niż ja, i koniec końców nasze znajomości zostały zakończone, a ja stałam się samotnikiem z poważnie nadszarpniętą samooceną.
Mówienie, że to tylko kwestia mikroskopijnych piersiątek, byłoby w tym momencie przesadą, bo na moją nieciekawą sytuację złożyło się wiele czynników. Dość powiedzieć, że od wczesnego dzieciństwa czułam się jak odmieniec.

Wracając do przewodniego tematu, jakim są problemy z facetami - niejednokrotnie zauważałam, że wielu mężczyzn ma tak naprawdę niewielkie wymagania, jeśli idzie o urodę partnerki, a przede wszystkim, jeśli chodzi o jej inteligencję. Obserwując swoje koleżanki, mogłam wyciągnąć wniosek, że wystarczy się tylko ładnie uśmiechać, a zaraz znajdzie się jakiś adorator. Niestety, w moim przypadku nie działały żadne, ale to żadne sztuczki. Nikt nie potrafił zwrócić na mnie uwagi, a jeśli już, to dosłownie na chwilę, dostawiając mnie później z pakietem pięknych, niespełnionych marzeń. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie ciąży na mnie jakaś klątwa? Nie wiem, co to znaczy być podrywaną przez faceta. Nigdy tego nie doświadczyłam. Zawsze to ja musiałam podrywać i przejmować inicjatywę. Tak też przygruchałam do siebie swojego pierwszego i jak na razie ostatniego faceta. Był to kompletnie nieudany pseudozwiązek na odległość, po którym zostały mi okropne wyrzuty sumienia, bo co tu dużo mówić, facet kompletnie nie był w moim typie, a ja nie radząc sobie z samotnością, wzięłam sobie po prostu to, co się nawinęło. Jedno wielkie rozczarowanie pod każdym względem.

Nigdy nie byłam skłonna do przechwałek, zawsze byłam bardzo krytyczna wobec siebie. Ok. Jestem płaska jak deska, a nawet prawie wklęsła. Niska, chuda i z pewnym mankamentem na twarzy, który uwidacznia się na wszystkich zdjęciach, ale w lustrze za Chiny go dostrzec nie mogę. Umiem za to dobrze się "zrobić", moje szafy pękają w szwach, dbam o linię i kondycję aż do przesady. Nie rozumiem więc, dlaczego NIKT mnie nie widzi? Dlaczego nigdy nie przytrafiały mi się takie historie jak moim koleżankom, typu niespodziewany podryw w sklepie czy autobusie? Dlaczego moją urodę doceniają jedynie starszawe sąsiadki? A zaznaczam, że ubieram się zgodnie z trendami mody, nie jak jakaś babuleńka, żeby nie było :P. Myślę, że chociaż nie jestem idealna, to jednak jakieś tam warunki spełniam, by ktoś zwrócił na mnie uwagę. To jeśli chodzi o "pierwsze wrażenie". Rozwój znajomości też nie powinien kończyć się fiaskiem. O ile kiedyś czułam się jak totalne dziwadło, to teraz swoją odmienność uważam za atut, czuję się oryginalna. Myślę, że mam ciekawą osobowość, poczucie humoru, wyobraźnię, interesujące zainteresowania, i tak dalej, i tak dalej.

W związku z powyższym naprawdę nie rozumiem, dlaczego przez tyle lat nigdy nikomu nie spodobałam się na tyle, by chciał poznać mnie bliżej? Dlaczego musiałam o wszystko walczyć sama, narażając się na kompromitację? Swoją drogą, parę lat temu ostatecznie zakończyłam te praktyki z narzucaniem się facetom, więc argument, że komuś może przeszkadzać moja nachalność, razić go, jest już dzisiaj nieaktualny i nietrafiony. A fatum samotności i niewidzialności nadal ciąży nade mną.
NIE CHCĘ zawierać znajomości z facetami za pośrednictwem internetu. Za duże ryzyko się z tym wiąże. Chciałabym, żeby w realnym świecie ktoś mnie wreszcie zauważył...

Czy któraś z Was również czuła się (i czuje) niewidzialna? Obawiam się, że jestem skazana na wieczną samotność. Mogę sobie wmawiać, że jestem do tego stworzona, ale bywają chwile, kiedy już po prostu nie idzie wytrzymać. :(

Jeśli ktoś poświęcił mi tyle czasu, by doczytać do końca - dziękuję serdecznie :*
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Brzoskwinia
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 194

PostWysłany: Czw Paź 25, 2012 22:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja również mam ostatnio problemy z facetem, które na szczęście mijają. Bo znalazłam złoty środek Smile totalne olewanie.
Alien widzę, że bardzo intensywnie myślałas nad swoją przeszłością, niezła rozkmina Cię naszla.
Po pierwsze musisz zapomnieć o tym co było kiedyś, o kompromitacjach i o wszystkim co złe. Powiedz sobie, że masz to gdzieś co było dawniej. Masz rację ! Nikt tego nie pamięta więc po co się tym katujesz i dreczysz? Lubisz cierpieć ? Miej po prostu wyrabane na przeszłość. Na facetów też.
Wiesz, króliczka bardzo fajnie się goni, podobno Wink Żaden facet nie lubi być adorowany. Podkreślam, żaden FACET, nie chloptaś.Smile Przynajmiej na początku, później to już inna kwestia.
Trudno mi.cokolwiek Ci radzić nie będąc Tobą. Ale wiem jak to jest kiedy wewnątrz targaja Tobą duże emocje, kiedy brakuje nam bliskości i posiadania kogoś tylko dla siebie.
Chcesz się czuć chcianą po prostu. I wydaje mi się, że problemem nie leży tylko w facetach. Ty pragnęłas akceptacji całego otoczenia.
Dlaczego się nie wylamiesz ? Nie olejesz tego wszystkiego? Masz chyba za niskie poczucie własnej wartośc już od dzieciństwa, a inni ludzie to widzą. czasami trzeba być buntowniczka Smile a faceta znajdziesz. Tylko nie możesz się tym zadreczac. przestan w końcu się starać. Realizuj swoje pasje, dbają o siebie jadł dotychczas, nikogo nie graj, zadawaj się z tymi, których naprawdę lubisz, a wszystko samo się naprostuje.
w razie czego pamiętaj, że mass to forum i takie fajne kobietki jak my Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kasia8247
Zaawansowany Forumowicz
Zaawansowany Forumowicz


Dołączył: 04 Mar 2010
Posty: 175

PostWysłany: Pią Paź 26, 2012 10:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Alien przytulam mocno! Kochana nie załamuj się! Mam nadzieję, że chwilowy dół cię naszedł. Mimo, że ja mam już męża, też miewam takie doły, siedzę i płaczę...a to przez cycki, a to przez brak pracy, do której i tak nie mogę iść, bo mam dzieci, z którymi nie mi kto siedzieć i w tej kwestii nie widzę zmiany przez najbliższy czas. Takich powodów jest mnóstwo!
Nie wracaj do przeszłości, jedynie wyciagaj z niej wnioski, co źle robiłaś i co musisz zmienić.
A facet się znajdzie, jak nie będziesz na siłę go szukać. Sama piszesz, że nie jesteś brzydką dziewczyną, dbasz o siebie i umiesz sie modnie ubrać.
A jesli chodzi o zawieranie znajomości przez internet, to nie jest taki zły pomysł. Znam kilka par, które tak sie własnie poznały. Ja żałuję, że jakieś 10 lat temu ja nie miałam takiej możliwości.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mecia
Forumowy VIP
Forumowy VIP


Dołączył: 19 Cze 2009
Posty: 1159

PostWysłany: Pią Paź 26, 2012 11:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No Alien.. dopiero się doczytałam Twojego wpisu (nie wiem gdzie mi się wcześniej zgubił). Brzoskwinia ma rację, facetowi nie można okazać zainteresowania tym bardziej o ile masz delikatną budowę i urodę, bo takie kobiety (sama taka jestem) lepiej prezentują się jako biały kruk nie do zdobycia.
Ja Ci polecam film Smile http://www.youtube.com/watch?v=CVmDm0wmNM4 to jest film o prawdzie naukowej. To o czym tu mówią sprawiło, że ja się wyzbyłam lęków (duchy itp), znalazłam idealną pracę dla siebie (nie przepracowywuje się, praca w moim zawodzie, robię coś ciekawego co robi wrażenie na niektórych) i poznałam w końcu kogoś w kim się zakochałam a on mi się oświadczył.

Film jest o czymś co się nazywa Sekret i gdy się odkrywa to co tu jest opisane to dreszcze przechodzą po plecach.. mi się nawet oczy szkliły jak dochodziłam do wszystkiego tego co oni mówią, bo to wszystko miało do mnie sens.. jakby ktoś naprawdę bliski mówił o mnie i dawał mi rady. Ja jestem analitykiem od urodzenia i gdy słuchałam kolejnych minut tego filmu.. wszystko stało się tak klarowne, że aż przerażające. Może to co oni mówią brzmi troszkę magicznie ale tak naprawdę to wszystko się zgadza z postulatami nauki, głównie fizyki kwantowej (to potwierdza dokument "what the bleep do we know") to nie magia - to sekret działania świata.

Polecam ten film każdemu, bo im więcej osób się dowie o tym - tym lepiej a Polacy często właśnie działają wbrew sobie i wbrew temu prawu Smile
_________________
Fajne ciuchy http://kidio.pl

http://motylekczerwony.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alien
Profesor Piersiologii
Profesor Piersiologii


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 356

PostWysłany: Pią Paź 26, 2012 15:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki za rady, ale w temacie zjawisk nadprzyrodzonych siedzę od ładnych paru lat (odwiedzam pewne forum, na którym mogę poczytać naprawdę ciekawe, rzetelne artykuły na różne tematy). Film, który mi Meciu proponujesz, oglądałam kilka razy ;) btw. gratuluję zaręczyn i życzę dużo szczęścia na nowej drodze życia :)

Wracając do mojego problemu, to z całą pewnością nie jestem już taką zakompleksioną myszą, jak kiedyś. Nie próbuję ani chować się przed ludźmi (ok, aktualnie nie mam się za bardzo z kim umawiać i moje kontakty towarzyskie ograniczają się do uczelni, ale na pewno nie jest tak, że się chowam i uciekam), ani też nie pokazuję, że mi na kimś zależy. Staram się zachowywać normalnie, naturalnie i swobodnie. Jeśli chodzi o charakteryzację i dbałość o swój wygląd, to pod tym względem osiągnęłam już chyba szczyt swoich możliwości, co też dodało mi trochę pewności siebie. Niestety, wszystkie moje rozmowy ze znajomymi dotyczą jedynie tego, co dzieje się na uczelni. Nikt do mnie nie lgnie; na porządku dziennym jest sytuacja, że siedzę sama w ławce. Nie przejmuję się tym, bo na ćwiczeniach i wykładach nie jest istotne to, z kim siedzę, ale to, co mam w swoich notatkach ;). W każdym razie jestem chyba wybitnie nieatrakcyjna towarzysko, skoro nie jestem nigdzie zapraszana ani wtajemniczana w żadne sprawy. Są osoby, które nie mówią mi nawet "cześć", a zaznaczam, że mój kierunek nie należy do licznych i raczej wszyscy się kojarzą i znają. No cóż, wygląda na to, że kierunku mojego już nie zawojuję pod względem towarzyskim, mam nadzieję, że chociaż pod względem naukowym mi się uda i pracuję nad tym :)

Tworzy się zatem błędne koło: nie jestem Afrodytą ani supermodelką, żeby faceci zaczepiali mnie na ulicy i w innych miejscach publicznych. Aby kogoś poznać, musiałabym uczestniczyć w jakimś życiu studenckim, bywać w miejscach, gdzie ludzie są nastawieni na zawieranie nowych znajomości. Moje licealne "przyjaźnie" przestały istnieć, a studenckich nigdy nie nawiązałam. Inna sprawa, że nie lubię hałasu, głośnych imprez itp. Juwenalia w moim mieście zawsze omijam szerokim łukiem, złorzecząc pod nosem na przepełnione tramwaje i okrzyki podpitych młodzieńców. Lubiłam wprawdzie potańczyć w klubie, ale sama przecież tam nie pójdę, a poza tym szanse na spotkanie na parkiecie kogoś wartościowego i godnego zaufania są raczej niewielkie...

Zmiana podejścia do życia, wzrost pewności siebie i samoakceptacji, i takie jakby "odblokowanie" niekoniecznie muszą iść w parze z pojawieniem się nowych, dobrych znajomych i idealnego absztyfikanta. Jest koło mnie tak pusto, że nie wiem od czego zacząć, i nie wiem, czy przyniesie to jakiekolwiek rezultaty. Jestem w kropce. Mam 22 lata; moi rówieśnicy mają swoje paczki znajomych, utworzone albo w liceum, albo na pierwszym roku studiów. Obawiam się, że się spóźniłam, i nikt nie przygarnie niedoświadczonej "sierotki". Zresztą gdyby taka sierotka zabrała się za budowanie związku to też mogłaby na tym nieźle ucierpieć, bo w przypadku rozstania (jeżeli wybranek był jedyną bliską osobą), zostanie zupełnie sama i nikt jej nie pocieszy, żadna kumpela nie wyciągnie na kawę itp. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja beznadziejna, na szczęście mam na tyle silną psychikę, że znoszę to dobrze i z uśmiechem na twarzy. A może to po prostu kwestia przyzwyczajenia...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mecia
Forumowy VIP
Forumowy VIP


Dołączył: 19 Cze 2009
Posty: 1159

PostWysłany: Pią Paź 26, 2012 15:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurcze no coś musi być na rzeczy. Ja też nigdy nie byłam popularna a faceci raz lecieli jak do lepu a raz się ze mnie śmiali, bo to male cycki albo krzywy nos. Faktycznie nie warto szukać znajomości tam gdzie nie ma na ton sensu. W gimnazjum też nie szukałam, bo ludzie tam byli okropnie, może u Ciebie na uczelni jest tak samo. Tym bardziej skoro w liceum jak piszesz ktoś tam zawsze był Smile może po prostu otaczasz się ludźmi, którzy odbierają na innych falach.
_________________
Fajne ciuchy http://kidio.pl

http://motylekczerwony.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alien
Profesor Piersiologii
Profesor Piersiologii


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 356

PostWysłany: Pią Paź 26, 2012 15:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znajomości internetowe nie wchodzą w grę. Nie założę profilu na portalu randkowym. Nie umieszczam w internecie żadnych swoich zdjęć (za czasów liceum i popularności nk sprawy miały się troszkę inaczej, ale wyrosłam z tego). Profil bez zdjęcia byłby raczej nieatrakcyjny. Poza tym, swojego ex poznałam właśnie przez internet. Po jakimś czasie stwierdziłam, że trochę mnie oszukał, może nieświadomie, ale jednak. Zdjęcia, jakie mi wysyłał, były zamazane, ciut niewyraźne, co spowodowało, że spotkanie na żywo przyniosło mi niestety rozczarowanie, jeśli chodzi o jego wygląd Sad cały czas patrzyłam na niego przez pryzmat naszych długich, interesujących rozmów na gg - na żywo jednak brakowało mu takiej bystrości, poczucia humoru, choćbym się nie wiem jak starała odpowiednio pokierować rozmową. To tak, jakby w internecie był kimś innym, ciekawszym, odważniejszym. W realu niewiele z tej osoby zostawało! Zawiodłam się, moje wyobrażenia okazały się niezgodne z prawdą.
Nie chciałabym przerabiać tego podobnie. Na rozwój tej znajomości zmarnowałam kiedyś całe wakacje, piękną pogodę, siedząc stale przed komputerem. I co z tego mam? Poczucie straconego czasu i wyrzuty sumienia, że pewne rzeczy nastąpiły w moim życiu za szybko i w sumie niepotrzebnie. Mój były sprytnie "zaczarował" mnie przez internet, bo gdybym miała okazję poznać go na żywo, to nawet bym na niego nie spojrzała!

Z tego też powodu biorę pod uwagę jedynie znajomości zawierane w świecie realnym. To oszczędność czasu, a nawet prądu Very Happy chroni przed snuciem nierealnych marzeń i wyobrażeń o osobie, która może okazać się zupełnie inna, niż nam się wydawało.
Pytanie tylko, GDZIE i JAK kogoś poznać? Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Pią Paź 26, 2012 15:44    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Większe piersi Strona Główna -> Miłość, seks i związki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Większe piersi  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group